Po co komu aerobik

Zajęcia z aerobiku każdy kojarzy ze szkoły jako tak zwaną rozgrzewkę. Prawdopodobnie dlatego niezorientowanych w temacie dziwi niesamowita popularność klubów fitness. W ich mniemaniu jest czymś dziwnym podskakiwanie w rytm muzyki. Jak to jest, że dorosłe kobiety (i nie tylko) nie dość, że na własne życzenie, to jeszcze za własne pieniądze skaczą jak małolaty, robią pajacyki, przysiady, pompki i inne takie? Na domiar złego pocą się przy tym i męczą okrutnie, a cieszą się jak głupie. Cóż – magię fitness trzeba poczuć, żeby zrozumieć. Fitness to nie tylko pot i łzy – to radość, lepsze samopoczucie i multum spalonych kalorii. Laik nie jest w stanie docenić satysfakcji, jaką daje przetrzymanie zajęć. Kolejna dzika radość jaką odczuwa uczestnik zajęć, daje wytrzymanie godziny z trenerem jak równy z równym. Lepszy sen, lepsza kondycja i lepszy wygląd to efekty chwilowego dyskomfortu w postaci godzinnego pocenia się jak przysłowiowa świnka. Fitness uzależnia. Gdy odzyskamy kondycję, wzmocnimy mięśnie i zrzucimy kilka zbędnych kilogramów, łapiemy się na tym, że dzień bez ćwiczeń jest jakiś niepełny; czegoś w nim brakuje. Nagle okazuje się, że mamy mnóstwo niespożytej energii. Roznosi nas entuzjazm i chęć działania, bo fitness to nie tylko ćwiczenia ciała, ale też i ducha. To prosty schemat: im lepiej wyglądamy, tym lepiej się czujemy, a do tego im zdrowsi jesteśmy, tym lepiej nam się żyje.

error: Content is protected !!